| Co się dzieje |
Foto |
Błędy |
W tym samym miejscu, gdzie poprzedniego dnia wydarzył się wypadek
czeskich kajakarek, Straż Pożarna postanowiła przeprowadzić ćwiczenia mające na celu sprawdzenie zachowania się
w odwoju nowej łodzi.
|
|
Przede wszystkim należało się 1000 razy zastanowić, czy w ogóle
prowadzić ćwiczenia w tak silnym odwoju. Najwyraźniej osoby kierujace
akcją nie miały pojęcia, na jakie niebezpieczeństwo naraża się
osoby uczestniczące w ćwiczeniach.
|
Jeszcze w trakcie przygotowywania sprzętu jeden ze strażakow wpływa w
odwój za sztucznym progiem.
Tam traci siły i najwyraźniej nie może wydostać sie samodzielnie.
W pierwszej wersji strony napisałem (bo tak wydawało mi się
po obejrzeniu migawek w Wiadomościach TVP), że strażak udawał ofiarę. Okazuje się jednak,
że było inaczej - moim zdaniem gorzej. Niekotrolowane wejście do odwoju dobitnie
świadczy o tym, że uczestnicy zdarzenia nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia.
|
 |
Osoba wpływająca w odwój za sztucznym progiem powinna być maksymalnie
zabezpieczona. Tutaj widzimy, że:
- ratownik nie ma kamizelki (najlepsza byłaby ratunkowa);
- ratownik nie jest ubezpieczony liną (lina powinna być przywiązana
do specjalnego pasa piersiowego, w który wyposażone są specjalistyczne kamizelki);
- w poprzek rzeki nie przeciągnieto liny asekuracyjnej, co powinno być
wykonane przed rozpoczęciem ćwiczeń.
Niekotrolowane wejście do odwoju w sytuacji gdy nie był jeszcze gotowy sprzęt świadczy o nieprzygotowaniu akcji i o nieuświadamianiu sobie zagrożenia.
|
Na ratunek wyrusza blaszana motorówka ze sternikiem i dwoma ratownikami.
Motorówka zostaje ściągnięta przez odwój pod próg. Tam chwyta się jej
ratowany, ale teraz motorówka praktycznie nie ma możliwości manewrowania, gdyż
w rzadkiej (mocno napowietrzonej) wodzie odwoju śruba jest bardzo mało efektywna,
a prąd powrotny, ściągajacy pod próg jest bardzo silny.
|
 |
Niewłaściwy i nieumiejętnie wykorzystany sprzęt - jeżeli już zdecydowano się użyć takiej łodzi (bo takie
są na wyposażeniu SP), to należało ją ubezpieczyć mocną liną, przywiązaną
do dzioba i trzymaną na brzegu przez kilka osób (można też było wykorzystać
samochody do wyciągnięcia motorówki z odwoju).
Sternik motorówki nie ma kasku -- mogło się to skończyć tragicznie, po wywrotce
motorowki. Ratownicy nie mają kamizelek. Do odwoju wpłynęły dodatkowe
trzy potencjalne ofiary.
|
Motorówka nabiera wody i wywraca się. W odwoju mamy już, zamiast jednej, cztery osoby
wymagające ratunku.
Zwróćmy uwagę na ratownika w prawym, górnym rogu zdjęcia, który desperackim kraulem
próbuje wypłynąć z odwoju.
|
 |
Pogwałcenie kardynalnej zasady:
"przede wszystkim
nie pogarszać sytuacji".
Teraz mamy 4 osoby do ratowania - zamiast jednej.
Dodatkowo luki w wyszkoleniu - niezrozumienie zjawiska, jakim jest
odwój - nawet w płetwach ratownik nie ma szans wyrwać się z silnego prądu
powrotnego. Na zdjęciach widać, że poziom wody na krańcach odwoju (na samej
prawej krawędzi zdjęcia) jest o kilka centymetrów wyższy, niż przy samym
progu. Te kilka centymetrów na odległości 4-5 metrów daje kilka, a może
kilkanaście procent nachylenia, czyli tyle, ile szybka górska rzeka - czy ma sens
pływanie Dunajca pod prąd?
|
Poszkodowany traci przytomność. Teraz dosłownie sekundy decydują o tym, czy
przeżyje ten wypadek.
|
 |
Najwyraźniej brak było organizacji akcji ratunkowej
i na brzegu panował bałagan. Bez jednoosobowego, kompetentnego i zdecydowanego kierownictwa niemożliwa
jest szybka akcja.
Za długo trwa wyciąganie ofiar wypadku.
|
Pozostali ratownicy, a teraz już poszkodowani też tracą siły i
sami walczą o życie.
Nie dają już rady podtrzymywać twarzy kolegi nad wodą.
|
 |
SPRZĘT!!!
Gdyby poszkodowany miał na sobie kamizelkę ratunkową, to ta mogłaby utrzymywać
jego twarz nad powierzchnią wody. Bez kamizelki praktycznie nie ma szans -
z twarza zanurzoną w wodzie nie może oddychać. Trwa niedotlenienie mózgu.
|
Trwa bałagan i wyraźnie widoczna jest niekompetencja ratowników.
Widzimy osoby bez kasków
i w niewłaściwie założonych kamizelkach, brodzące bez asekuracji w wodzie
powyżej progu: stąd efektywnie nie pomogą, a łatwo mogą stać się kolejnymi
ofiarami.
|
 |
Nieznajomość stosownych technik ratowniczych:
w zaistniałej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem było
wskoczenie do odwoju ratownika ubezpieczanego liną (tzw. człowiek-żaba),
który mógłby szybko dotrzeć do poszkodowanych (przede wszystkim nieprzytomnego)
i wydobyć ich na brzeg.
|
Po ponad piętnastu minutach udaje się wydobyć bezwładne ciało najbardziej poszkodowanego.
Dokonano tego po zastosowaniu techniki nazywanej potocznie "człowiek-żaba": do odwoju wskoczył
ubrany w kamizelkę i ubezpieczany liną ratownik.
|
|
Wypadek nie powinien mieć miejsca. Organizacja ćwiczeń w tak niebezpiecznym odwoju,
przez osoby, które nie miały ani doświadczenia, ani wiedzy teoretycznej naraziła
niedoświadczonych, źle wyszkolonych (w zakresie ratownictwa na rzekach górskich)
ratowników SP na ogromne niebezpieczeństwo.
|